Praca, brak pracy, przeprowadzka...
No to zostałem olany przez moją firme. Wykopali mnie na bruk - jak psa na zbity pysk. Cóż nie ma co się załamywać i trzeba żyć dalej. Od poniedziałku poszukiwania nowej pracy ruszają pełną parą. Dzisiaj przygotowałem swoje CV i rozesłałem do kilku firm przez internet.
A tak pozatym wszystko ok. W piątek się przeprowadzamy do nowej chaty. Generalnie kwadrat zlokalizowany jest na zadupiu, ale tylko 2 stacje metra od większej cywilizacji. W sumie będzie dobrze.