No widziałem, poklikałem i mam coraz większą chrapkę na ten sprzęt. Muszę przyznać, że jest to solidny kawałek laptopa oraz zajebisty system operacyjny i w dodatku dogodne warunki finansowe. W końcu dziewięć dych miesięcznie to nie jest jakoś dużo hajsu. Hmm… muszę się jeszcze z tym przespać.
Jeszcze mam ochotke na Nikona D40x lub Sony A100 lub A200. Zobaczymy…
Rozważam zakup MacBook’a. Nie wiem tylko czy to się opłaca bo za hajs który wydam na trzynastocalowe jabłko mógł bym mieć naprawdę konkretnego laptopa. Zobaczymy - jadę zaraz na Oxford Circus do sklepu Apple.
Ehhh… jutro miała być zajebista impreza, ale niestety nic z tego nie wyszło bo okazało się, że do organizatorki Litwinki przyjeżdżają jej znajomi w związku z tym musi się nimi zająć. Ale obiecała przesunąć całe przedsięwzięcie na za tydzień. Trzymamy za słowo Audingo :)
Pogoda niestety nie dopisała poszukiwaniom pracy. Udało nam się odwiedzić kilka agencji pracy, ale jak się okazało były one o profilu biurowym czyli nic co mogło by pomóc mojej dziewczynie. Trudno poszukiwania będą trwały nadal…
Niestety życie na obczyźnie nie jest takie proste jak mogło by się wydawać. Nie składa się ono tylko z “kupy zarobionego hajsu”, imprez i ogólnej sielanki. Czasami przychodzą takie dni, że trzeba pogodzić się z utratą pracy i o ile to możliwe tego samego dnia rozpocząć poszukiwania nowego zajęcia. Dzisiaj właśnie nadszedł taki dzień dla mojej dziewczyny. Oczywiście będę jej toważyszył i pomagał jak tylko się da.
Początek… zobaczymy co z tego będzie. Czy będzie to regularny blog czy może coś innego. Czas pokaże :)