bartek

kontakt

coś tu będzie
foto blog
mój flickr
podlej drzewo

HEHEHE

Dzisiaj w komputerowym widziałem kolesia który wyglądał jak ten grubas z filmu Knocked UP.

http://www.raprezentacja.pl ziomki z mojego miasta - polecam

Sprawy...

W Polsce jak narazie nie bawię się wogóle - zwyczajnie za dużo do zrobienia jak na 5 dni - a przyjechałem tutaj głównie z takim zamiarem, ale cóż jeżeli nie tym razem to może następnym. Być może w niedziele stanie się coś ciekawego.
Ciągłe bieganie i załatwianie jakichś papierków jest wkurwiające na maksa - szczególnie kiedy robisz to za siebie i jeszcze za kogoś. Wkońcu jeżeli mam urlop to nie po to żeby załatwiać jakieś idiotyczne rzeczy szczególnie za kogoś do chuja. NIGDY WIECEJ!

Dostęp do internetu mam oczywiście dzięki któremuś nieświadomemu sąsiadowi, który postanowił nie zadbać o zabezpieczenie swojej sieci bezprzewodowej :) Czyli jak najlepiej dla mnie. Chociaż to jest pocieszające w tym pierdolonym przyjeździe do kraju.

Nowy pokój jest zajebisty gdyby nie internet… 3,6mb/s z sieci komórkowej T-mobile dzielone na 2-3 kompy z limitem transferu około 4gb/miesiąc. I wszystko jasne… załamka!

Ale za to plakat Boba Marleya wisi!

Rozwój

Pracy nie mam, ale za to dzisiaj zadzwoniła miła pani Sylwia i zaproponowała mi coś wspaniałego. A mianowicie dostałem propozycję uczestnictwa w kursie na Customer Service. Kurs dla mnie rozpoczyna się od 7 lutego i będę w nim uczestniczył od poniedziałku do piątku w godzinach 8:30 do 17:00. Po zakończonym kursie otrzymam certyfikat Cambridge, a dodatkowo papier poświadczający odbycie praktyk zawodowych.

Otwierają się przedemną nowe drzwi i mam nadzieję, że otworzą się szeroko.

Film nie był taki zajebisty jak słyszałem, a słyszałem, że to najlepszy film tego typu od czasu American Pie. A dzisiaj pora na Knocked Up.

Na poprawe nastroju obejrzymy ten film. Ponoć zajebisty…

Na poprawe nastroju obejrzymy ten film. Ponoć zajebisty…

Praca, brak pracy, przeprowadzka...

No to zostałem olany przez moją firme. Wykopali mnie na bruk - jak psa na zbity pysk. Cóż nie ma co się załamywać i trzeba żyć dalej. Od poniedziałku poszukiwania nowej pracy ruszają pełną parą. Dzisiaj przygotowałem swoje CV i rozesłałem do kilku firm przez internet.

A tak pozatym wszystko ok. W piątek się przeprowadzamy do nowej chaty. Generalnie kwadrat zlokalizowany jest na zadupiu, ale tylko 2 stacje metra od większej cywilizacji. W sumie będzie dobrze.

Poszukuję pokoju

Właśnie tak. Daliśmy wypowiedzenie z naszego obecnego kwadratu i szukamu czegoś innego. Hmm… w sumie nasze poszukiwania ograniczają się jak narazie do jednego ogłoszenia zamieszczonego w portalu Londynek. Ogłoszenie ukazało się wczoraj wieczorem, a już mam kilka propozycji. Narazie trochę lipnych bo trochę daleko od miejsca pracy, ale zobaczymy - jeszcze mamy ponad tydzień.

Doszedłem do wniosku, że w sumie jestem zajebiście skompym człowiekiem. Tylko odkładam, odkładam i odkładam ten hajs, ale co będe z tego miał - wkońcu nigdy nie wiadomo co stanie się jutro. Myślę, że lepiej kupić sobie coś co przyniesie mi chodź odrobinę radości lub pojechać gdzieś na wycięczke pocykać fotki, zdobyć jakieś nowe przeżycia itp. W sumie czas na zmiany.